Prolog

Ten wpis powinienem chyba zakończyć na stwierdzeniu „A nie mówiłem?!”. O ACTA pisałem jeszcze w starej wersji bloga, kiedy to FWiOO wraz z innymi organizacjami pozarządowymi, zainteresowało się świeżo „udostępnioną” treścią umowy. Jeszcze głośniej mówiłem o tym w momencie, kiedy cały świat patrzył na walkę USA z SOPA i PIPA. Pytałem: „A co z ACTA?!”.

Cały Internet huczy od tego, jak to może źle wpłynąć na wolność słowa, etc. Są też sceptycy, którzy uważają, że cały ten szum „oburzonych” spowodowany jest tym, że ktoś jawnie chce zagrozić „polaczkom” dostępu do „darmowego” oprogramowania, czy innych wartości intelektualnych. Jak dla mnie – w obu tych stanowiskach jest trochę prawdy.

Zalety

We wszystkich artykułach o ACTA, nie dostrzegłem nic, co można by było nazwać zaletą. Może trafiałem na samych przeciwników? Jeśli takich zalet nikt do tej pory nie znalazł, to będę pierwszy. Otóż:

  1. ACTA brzmi zdecydowanie lepiej niż PIPA, a nawet lepiej niż SOPA.
  2. W treści umowy wspomniane jest „coś” o odszkodowaniach dla tych, którym nie udało się niczego udowodnić.
Koniec.

Łzy, krew, zniszczenie

Mam wrażenie, że jako jeden z nielicznych czytałem treść umowy. Na początku w wersji angielskiej, a później w wersji polskiej, którą można było znaleźć na stronie MKiDN (thanks guys). Mało kto o tym mówi (pisze), ale ACTA wzbudza takie kontrowersje ze względu na ilość środków zaradczych (prewencja, zapobieganie) oraz nierówne traktowanie ludzi na rzecz właścicieli „utworu”. Zgodnie z założeniami, będziemy musieli udowadniać swoją niewinność. W praworządnym, nienaruszającym osobistych praw państwie, powinno funkcjonować takie pojecie jak: „domniemanie niewinności”. Urząd skarbowy ma już rozszerzone uprawnienia w tym względzie – chcecie więcej?

Dużo znaków zapytania

Kolejnym faktem, który wszystkich niepokoi, to sposób w jaki pracowano nad ACTA. Gdyby nie Wikileaks i organizacje pozarządowe, cała sprawa pewnie w ogóle nie ujrzałaby światła dziennego. Tak, ponoć żyjemy w państwie o ustroju demokratycznym. Od 2008 roku umowa ta była opracowywana za zamkniętymi drzwiami. W między czasie, wspomniane organizacje pozarządowe wielokrotnie podejmowały dialog z rządem. W dniu 18 maja 2011 r. otrzymały obietnicę od obecnego premiera, że ten nie podejmie żadnych kroków, bez wyjaśnienia wątpliwości. 25 listopada 2011 roku na wniosek MKiDN do Rady Ministrów, premier wyraził zgodę w trybie obiegowym, na podpisanie przez Polskę ACTA. Obiecanki cacanki, a internautowi radość.
Więcej na temat „historii”: http://prawo.vagla.pl/node/9631

Zagrożenia

Myślę, że w internecie jest tego wystarczająco dużo. Ja widzę to tak:

  • (przypuszczalnie) możliwość nadania prawa ISP do śledzenia (bardziej szczegółowo) ruchu swoich abonentów,
  • (przypuszczalnie) prewencyjne wyłączanie przez ISP internetu abonentów na wniosek strony,
  • blokowanie i karanie autorów narzędzi, które mogą służyć do kopiowania i łamania prawa (mi kojarzy się to od razu z nagrywarką),
  • pozbycie się prawa domniemania niewinności na rzecz prewencji,
  • (u nas tak już jest) urzędnicy nie będą ponosić odpowiedzialności za działania podjęte w słusznej sprawie,
  • (przypuszczalnie) „profilaktyczne” blokowanie legalnych treści,
  • państwo ingeruje w umowę między twórcą, a tym który tworu używa.

Cenzura

Nie sama cenzura jest zagrożeniem, a możliwość jej stosowania. Żaden artykuł w umowie nie mówi o cenzurze internetu, ale przez nagminne wysyłanie roszczeń, przez posiadaczy praw autorskich może dojść do prewencyjnych blokad legalnych treści, co stanowczo narusza wolność słowa i swobodę wypowiedzi. Jest jednak napisane jasno – kaucja, którą ma wnieść rzekomy właściciel nie może być kwotą zniechęcającą, za to kara dla łamiącego prawo – ma być kwotą odstraszającą.

Śledzenie przez ISP

Możliwe, obrzydliwe, trudne i drogie. W artykułach umowy nie znajdziemy nic konkretnego w tym temacie. Jest mały dopisek w przypisie o tym, że ISP będzie miało obowiązek udostępnienia wszystkich informacji na temat abonenta, który jest podejrzany o naruszenie praw zawartych w ACTA. Niektórzy interpretują konkretne artykuły jakoby miały nałożyć na dostawców usług internetowych obowiązek śledzenia i zgłaszania każdego naruszenia prawa w swojej sieci. Możliwe. Właśnie dlatego, wszystkie niejasności powinny zostać wyjaśnione przed podpisaniem ww. umowy. Co ciekawe nawet GIODO interpretuje ACTA podobnie jak inni i dostrzega możliwość nadania ISP prawa do śledzenia.
Więcej od GIODO, tutaj: http://www.pb.pl/2547864,90848,giodo-acta-niebezpieczne-dla-konstytucyjnych-praw-i-wolnosci

Ataki „anonimowych” na strony

Słyszeliście kiedyś o tym, że niby możemy być anonimowi w Internecie? O takich anonimowych tutaj mówimy. Wierzyć mi się nie chce, w ataki grupy hakerskiej „Anonymous” na strony polskiego rządu. To ciągłe pobieranie wniosku MKiDN do RM i sama plotka, że strony rządowe zostały „zhakowane” spowodowało olbrzymi ruch na który strony nie były przygotowane. Rzekoma plotka o deface strony rządowej na parę całujących się mężczyzn, jedynie potwierdza moje przypuszczenia. Wydawało mi się, że nie jest to w ich stylu.
Więcej o ataku na rząd:  http://niebezpiecznik.pl/post/awaria-strony-sejm-gov-pl-to-nie-atak-ddos/
Oraz nowy „atak”:
http://niebezpiecznik.pl/post/wyciek-hasel-administratorow-platformy-obywatelskiej/
http://niebezpiecznik.pl/post/strona-premiera-zhackowana-premier-gov-pl/

Najbardziej rozbawiło mnie forum – nie będę go linkował, bo na to nie zasługuje – na którym dzieci neo wpisywały propozycję następnych stron do ataku przez „Anonymous”. Na forum pojawiła się propozycja włamania na VaGla.pl. No i niby się pod tym podpisali. Od tego momentu przestałem wierzyć w ich misje, a zacząłem wierzyć w ich bezmyślność. Strona http://vagla.pl jest zhakowana cały czas przez samego autora strony. Wystarczy poczytać co tam pisze. Strona http://www.vagla.pl już nie jest zhakowana. Ciekawe, nie? No, ale sensację trzeba zrobić, a hakierzy się podpiszą. Najważniejsze… Piotr Waglowski (autor serwisu VaGla) jest przeciwnikiem ACTA. Gdzie tu sens, a gdzie logika? Strzelanie do swoich?
Więcej na ten temat tutaj: http://prawo.vagla.pl/node/9638

Nadmienię jednak, że po tych plotkach i „atakach” zaczęło się mówić o ACTA w mass mediach. Plus.

P.S. W trakcie pisania (redagowania) tego wpisu, doszedł news o ataku na mon.gov.pl:
http://niebezpiecznik.pl/post/strona-mon-zhackowana-mon-gov-pl/

Epilog

Krótko. Jest o co walczyć. Nawet jeśli założenia i przypuszczenia są wyciągnięte z kosmosu. Ludzie wymyślają sobie cudaczne technologie monitorowania sieci. Straszą, że wszędzie będą kamery. Pamiętajcie! Nie wolno dać im możliwości i prawa do tego, żeby którąkolwiek z tych rzeczy próbowali zrealizować. Nie wolno nam ignorować nawet najmniejszej przesłanki, czy próby ataku na naszą wolność osobistą, wolność słowa, czy inne pokrewne prawa. Zapytacie – co z tymi którzy są okradani? To właśnie oni powinni opracować technologie, bądź metody do walki z piractwem i kradzieżą ich dóbr. Nie powinni za to lobbować i wysługiwać się Państwem by te za pieniądze podatników, z założenia traktowało swoich obywateli – jak złodziei.